A ja mam to w dupie

A ja mam to w dupie. Jestem na etapie „ucieczki”. Nazwałam ten stan kilkanaście lat temu, gdy poznałam Stasia. Stasio zakończył odwyk od uzależnienia. Siedzieliśmy spokojnie przy ognisku i nagle przyjaciel wstawał i odchodził. Albo brał ponton i bez gadania wypływał na jezioro – po prostu go nosiło i uciekał. Ja też uciekam, ponieważ jest mi ciężko bez papierosów w domu, w którym dym papierosowy się unosi. Nie mam prawa zakazać domownikom palenia, tylko dlatego, że ja nie palę JUŻ.

Moim azylem stał się dawny pokój Bartka. Zmieniłam w nim wszystko .To ten sam pokój do którego przez okno wchodzi ogród. A przyznam, że pięknie wygląda w kołdrze śniegowej – bajecznie . Już niedługo wiosna, zaczną kwitnąć drzewa owocowe i mój pupil perukowiec .
Ci co krytykują i pouczają dają tym samym zezwolenie na identyczne zachowanie z drugiej strony . Ci co nie szanują innych , dają przyzwolenie na brak szacunku do nich .

A ja mam to w dupie. Tak jak napisała Kochana Wasylisa widząca mój dom , wie , że to wielki dom . Owszem dym mi przeszkadza , ale w momencie gdy przestałam palić węch się wyczulił i sądze , że gdyby sąsiad palił przy otwartym oknie , też bym czuła.

Mąż ogranicza palenie i stara się mnie nie drażnić , synowie przy mnie nie palą – jedynie w swoich grotach . Bartek znający walkę z nałogiem jest najbardziej krytyczny i nie tolerancyjny – potrafi nawet liczyć swoje papierosy , czy mu nie podbieram – jest to kontrola i bardzo dobrze . Palenie w sypialni jest dla mnie generalnie nie do przyjęcia i nawet gdy smoliste były moimi druchami życiowymi – tam był azyl.

Nie toleruję i pogoniłabym natomiast faceta za brak szacunku i znęcanie się fizyczne i psychiczne nade mną . Brak szacunku ze strony synów też bym ucięła przy samej pięcie. Bowiem kto nie szanuje sam siebie – nie jest szanowanym przez innych. Co do związku : dla mnie związek na odległość jest paranoją i nie nazywam tego pozytywnym związkiem . Związek to życie we dwoje – bycie ze sobą .

A ja mam to w dupie. Tak więc domownicy mi pomagają jak mogą , ale fakt , że przestałam palić to moja walka . Gdybym była na diecie to nie znaczy , że inni też powinni na niej być . Gdybym przestała jeść słodycze , to nie oznacza , że inni też nie powinni ich jeść . To jest moja walka ze smolistymi i nadal walczę …oj i to jak

Dzisiaj nie miałam czym oddychać – nie mialam neta . Szukałam sobie zajęcia za zajęciem . Znalazłam to co lubię i tak się zafascynowałam , że zgubiłam jedną godzinę , a obiad do tej pory po polu biega i czuje sie dobrze. Czas na posianie Szafirków do donicy stojącej na kuchennym parapecie , jednak tym razem bilbord umocuję z napisem ,, to nie szczypiorek – zakaz jedzenia „. W zeszłym roku Kuba myśląc że wycina szczypior , wyciął mi w pień Szafirki i zjadł w jajecznicy. A ja mam to w dupie.